Cheerleaders

Temat: Ratunku...
Zdecydowanie popieram zgłoszenie się do grupy DDA.
Poza tym proponuję zabranie tam Twojej mamy (na spotkanie dla rodzin
alkoholików).Może coś zrozumie?
Dobrym (wg mnie) pomysłem jest napisanie do niej
listu.Wyjaśniającego,nie oskarżającego (myślę,że przyjęłaby jako
atak na siebie) - na zasadzie "każdy jest kowalem swojego
losu".Przez wiele lat nie potrafiła/nie chciała zmienić
swego/waszego życia (np.rozstać się z mężem,zgłosić po pomoc do
klubu AA,uzyskać sądowy nakaz leczenia odwykowego dla mężą -
możliwości sporo),a teraz oczekuje,że Ty jej będziesz
pomagać,"wyrwiesz" ją z domu?
Życzę Ci powodzenia.I szczęścia.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,898,99641992,99641992,Ratunku_.html



Temat: hmm.. mam problem rodzinny :/
Alkoholicy z reguły nie chcą się leczyć ani przyznać do tego że są alkoholikami.Jedyne co ich może skłonić do leczenia to osiągnięcie dna, gdy zdadzą sobie sprawę że subiektywne korzyści z picia nie rekompensują strat jakie ponoszą pijąc. Alkoholika nie leczącego się trzeba zostawić samemu sobie, odciąć finanse i wszelką pomoc.Musi sięgnąć dna to wtedy jest szansa że się odbije gdy to dno nie jest za głęboko.Ale to on musi chcieć się wyleczyć, bo nawet sądowy nakaz leczenia niewiele da, gdy on sam nie będzie tego chciał.Trzeba mu maksymalnie utrudnić życie gdy pije.Samobójstwa raczej nie popełni, chyba że w obłędzie alkoholowym. To zwykła manipulacja otoczeniem, charakterystyczna w tej sytuacji. A gdyby nawet, to obiektywnie lepiej niż gdyby przyszło żyć rodzinie z alkoholikiem w zaawansowanym stadium.To gorzej niż piekło.W internecie jest dużo materiału n/t tego uzależnienia.B.ciężka i tragiczna sprawa. Radziłabym bratowej z całą mocą wystąpić o rozwód.Czego ona się boi? Przecież i tak pożytku z męża nie ma, tylko same przykrości. A będzie jeszcze gorzej.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,16,99520226,99520226,hmm_mam_problem_rodzinny_.html


Temat: Czy alkoholizm należy piętnować?
To prawda co piszesz,przeciętnego alkoholika nie zmusisz do leczenia/chyba,ze sądowym nakazem/Jego wóda musi sponiewierać, musi osiągnąć dno i gdy się odbije, to "może" zgłosi się na leczenie, które w Polsce jest darmowe.My podatnicy płacimy za jego powrót do społeczeństwa.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,11207,94279282,94279282,Czy_alkoholizm_nalezy_pietnowac_.html


Temat: Czas skończyć z przymusowym odwykiem
Czas skończyć z przymusowym odwykiem
Jestem trzezwym alkoholikiem. mam za soba dwukrotny pobyt na
leczeniu odwykowym.Wniosek z tego taki ,ze jedni udaja ,ze lecza a
jedni udaja ze choruja. TAK!wyglada to w ten sposob ,ze Ci co sa z
nakazu sadowego na terapie nie chodza, a znaczna czesc to ludzie
ktorzy symuluja chorobe alkoholowa z roznych powodow a jest to
najlatwiejszy soposob udawania. Osobiescie z leczenia nie wynioslem
nic ponad to ,ze wiecej tam nie pojde, Jestem trzezwym alkoholikiem
bo sam tego chce a wsparcia szukam grupach AA . Sa to
najskuteczniejsze metody trapii dla kazdego kto chce zaprzstannia
picia i nikt mnie nie przekona ,ze mozna sie wylezcyc w szpitalu
odwykowym, Dalaczego tak postepuje? , dlatego ,ze najlepszym
terapeuta dla alkoholika jest drugi trzezwy alkoaholik i on sam.
Dzialam w grupie AA dosc dlugo i nie znam
przypadku by ktos swoja trzezwosc zawdzieczal leczeniu odwykowemu w
szpitalu psychiatrycznym.Racje ma piszacy ,ze pobyt na leczeniu moze
spowodowac nawrot choroby, w moim przypadku tak bylo,poniewaz nie
moglem zniesc jednego z upokorzen jakim bylo ponizajece mnie
wychowanie przez prace czyli sprzatanie rejonow wiec zaraz po
opuszceniu szpitala poszedlem z kolegami pic. Innych form
organnizacjii czasu wolnego nie bylo Izolacja pacjenta niczego nie
daje, poniewaz nauczylem sie np: odurzania herbata o czym nie
wiedzialem przez 30 lat picia, Na szczescie dla mnie nie
zdyskontowalem nigdy tej wiedzy
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,60,83687531,83687531,Czas_skonczyc_z_przymusowym_odwykiem.html


Temat: Czy alkoholikom wystarczy sama terapia.
lechkonrad napisał:

> Leczenie przymusowe to bezsens.

To nie do końca prawda.
Bliższy prawdy jest fakt,że nikt nie zaczyna terapii dobrowolnie-zawsze jest to
przymus.Przymus sądowy to oczywiście ekstremalna sytuacja.Ale równiez inne
przymusy-groźba utraty rodziny,pracy,groźba umieszczenia dzieci w placówce
panstwowej,groźba odebrania zasiłku z MOPs-u,groźba wyrzucenia z schroniska dla
bezdomnych itp,itd.
Tylko od alkoholika zalezy co z tej terapii weźmie dla siebie,czy będzie ona
poczatkiem i przepustka do dalszego trzeźwego życia czy tylko służy do
osiągnięcia doraźnego celu.
I jeśli nawet uda sie oszukać terapeutów ,rodzinę czy innych,od których zalezy
ten zasiłek,praca czy los dzieci ,to i tak momentalnie albo trochę dłużej niż
momentalnie wszystko wraca do punktu wyjścia,czyli do picia ,i to najczęściej
jeszcze bardziej destrukcyjnego.
A jeśli wziąc tylko przypadek nakazu sądowego-to sa przykłady(wydawałoby sie
,że całkiem beznadziejnych przypadków),że to czasami tez zadziała.Może w
procentach to nie jest wiele ale za każdym procentem jest konkretny ,uratowany
człowiek.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,176,25203196,25203196,Czy_alkoholikom_wystarczy_sama_terapia_.html


Temat: ojciec alkoholik....
do leczenia zamknietego go nie zmusicie
Prawo w polsce praktycznie na to nie pozwala - chyba ze bylby to
nakaz sadowy - nie ma w Polsce tak by leczyc kogos przymusowo jak ten
ktos nie hce. NMozecie jedynie zadbac o siebie, nie splacac jego
dlugow a jak sie upije to na policje telefon - nie dawac jesc, ani
nie opierac, nie sprzatac, zajac sie wylacznie soba. Niech pije i spi
pod mostem.
N AA nie musisz chodzic, zyc z alkoholikiem ani uczyc sie zyc tez nie
musisz. Jedynie mozesz.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,176,90438966,90438966,ojciec_alkoholik_.html


Temat: kilka pytań ws. alkoholika
To jest tak jak alkoholik nie bedzie chciał to nic nie zrobisz , i
teraz powiem to co usłyszałam na terapii DDA ''alkoholizm to nie
jest choroba , choroba to rak, alkoholizm siedzi w głowie ,
alkoholik musi chcieć przestać''.
Związłam się z alkoholikie , cztery lata walki, cztery lata
kombinowania , płakania , wszywania ( wszywke można zapić , tak było
w przypadku mojego partnera ).
Bedzie chciał sie nachlać to dziure w ścianie wygryzie, nie
zamkniesz na siłe, bedzie obiecywać rano ,a siedzi mu jedno w
głowie , chlapnąć coś jak najszybciej .
Ja zrobiłam wszystko co mogłam , terapia , detox , poradnia aa,
interwencje policji, teraz ma byc sadowy nakaz leczenia,
doprowadziłam do tego ,że sięgnoł dna, spał w piwnicy jak pognałam z
domu, ale niestety nie osiągnoł swojego dna , wyjechał i dalej chla .
Nie chce , nie potafi chcieć, nic nie jest ważne, tylko sie nawalić.
Nic nie zrobisz sama jak ta osoba nie bedzie chciała .
A jedyne co teraz możesz zrobić to rób coś dla siebie , jesteś
niestety współuzależniona , żyjesz tym chlaniem, skupiasz się tylko
na tym , ja tak żyłam.
Teraz jak rozpoczełam terapie DDA odsyskuje spokój , wiare w
siebie ,nauczyłam się chodzić z podniesioną głową ( to nie ja
leżałam pod sklepem tylko on ).
Nic nie zrobisz jak ona nie bedzie chciała .

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,176,79423594,79423594,kilka_pytan_ws_alkoholika.html


Temat: sądowy nakaz leczenia-i co dalej?
Alino
Ja odebrałem to tak:
Po długich i ciężkich staraniach córka "załatwiła" dla ojca alkoholika sądowy nakaz leczenia, a on zamiast się grzecznie spakować i stawić na odwyku, po prostu sie upił. Nic nowego. Inaczej nie umiał. Jest przecież alkoholikiem. To nie można poczekać parę dni i spróbować jak będzie w miarę trzeźwy? Trzeba go wywalić natychmiast?
Zapytanie na forum o to, co zrobić z tym niewygodnym sprzętem, który nie chce słuchać i czy można go po prostu odstawić na siłę do szpitala było według mojego odczucia żenujące.
Konserwa się zepsuła, można ją wyrzucić, będzie więcej miejsca w lodówce.
Obu
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,176,42049713,42049713,sadowy_nakaz_leczenia_i_co_dalej_.html


Temat: [pr]Upadek dworca Stradom
Po co mi truizmy piszesz? Przeciez to wiem...

Z twoich wypowiedzi wywnioskowałem ci innego...
Ale dajmy już temu spokój. Pomyliłem się jak widać na załączonym poście.

Ale to wina panstwa, ze nie rozwiazuje tego problemu. Gdyby
panstwo realizowalo to za co mu sie placi to taki bezdomny wyladowal by
w odpowiednim miejscu, a nie na dworcu ktory ma inne przeznaczenie.

Co si mi się wydaje, że ty też się motasz. Państwo utrzymuje noclegownie-
bezdomny ma tam prawo przebywać pod warunkiem, że jest TRZEŹWY. Nie może tam
nocować pijany. Państwo jasno określa reguły- damy Ci dach nad głową, ale nie
pij! Czyli wywiązuje się ze swych obowiązków, za nasze podatki. Z drugiej
strony jest bezsilne- bo ktoś CHCE PIĆ, MUSI PIĆ, PIJE BO MU NIE IDZIE, PIJE
BO.... itd. Co ma zrobić Państwo- pogłaskać po głowie, i stworzyć lumpownie
dla pijanych? Bezdomny to taki który stracił dom. Ten który pił, i z tego
powodu stracił dom to lump. Państwo ma się nim zająć bo chce mu się pić, a ja
mam wdychać jego olejki eteryczne? Opieka społeczna jest dla ludzi trzeźwych.
A u nas stan wielu lumpów wynika z alkoholizmu. Sami się weń wpędzili i gnają
dalej. Nie trzeba ich rozstrzeliwać- nie wolno nawet o tym myśleć. Ale
zapakować do samochodu- wypisać mandat i zagonic do jego odpracowania.
Jeszcze sądowy nakaz leczenia- a koszty procesu odpracować w robotach
publicznych. Tak żeby nie szło z podatków społecznych. Niestety przymus w tej
sytuacji jest konieczny.

Malo widziales...

To cofam swój zachwyt obcymi krajami. Widać problem jest nie tylko u nas...

Masz racje - nasze panstwo nie spelnia swoich podstawowych zadan, ale
problem bezdomnych to nie to samo co problem psiego badziewka...

Masz racje problem bezdomnych to nie to samo co psie badziewie, nie jest to
też to samo co problem alkoholika bez dachu nad głową.

Pozdrawiam


Źródło: topranking.pl/1567/pr,upadek,dworca,stradom.php


Temat: Beznadziejna sytuacja
Od 11 lat płacę sam wszystkie opłaty za mieszkanie, ponieważ moja
żona zarabia wiecej ode mnie, zażądałem od niej dołożenia sie do
opłat, ponieważ od ponad roku mniej zarabiam i po prostu mi nie
wystarcza. Żona oświadczyła, że opłaty to wyłącznie moja sprawa.
Zgodziłem się z tym i zacząłem popadać w długi, chciałem więc
zmienić formę kredytu mieszkaniowego tj. wziąc kredyt od nowa
(ponad połowę spłaciłem) i mieć mniejsze raty miesięczne, żona się
na to nie zgodziła, stwierdzając, że skoro starcza mi na piwo, to
powinno na opłaty. Następnie oskarzyła mnie o zaniedbanie rodziny z
powodu alkoholizmu i zgłosiła do Komisji d.s pomocy rodzinie w celu
orzeczenia przymusowego leczenia. Od tej pory nie zgadza się na
zadną propozycję co do wspólnego ponoszenia opłat i twierdzi, że
mnie załatwi, tzn. odbierze mi wypłatę i obciąży całą
odpowiedzialnościa za długi. Pomimo, że nie piję, w takiej sytuacji nie
mam żadnych praw i zupełnie nie wiem, gdzie uzyskac pomoc, nie stać
mnie równiez na prawnika, za to żona sobie porad prawnych nie
żałuje. Opłaty to prawie 2 tys miesięcznie, a ja zarabiam duzo mniej.
Grozi nam nakaz sądowy za niezapłacony czynsz i komornik, ale żona
się tym nie przejmuje, tylko postanowiła uzyskac przymusową
intercyzę, oczywiście mnie obciążając kosztami. Stwierdziła, że
wszelkie nasze długi to tylko moja sprawa. Czuję się kompletnie
zaszczuty i załamany, nie mam siły na dodatkową pracę, nie śpię po
nocach. Czy ktos może mi zasugerowac, co ja mam robić w takiej
sytuacji i czy w ogóle jest jakaś szansa żeby się z tego wyplątać?

Źródło: topranking.pl/1857/beznadziejna,sytuacja.php


Temat: Beznadziejna sytuacja
Dnia Tue, 27 Jul 2004 21:38:05 +0000 (UTC), Kaj naskrobał(a):


Od 11 lat płacę sam wszystkie opłaty za mieszkanie, ponieważ moja
żona zarabia wiecej ode mnie, zażądałem od niej dołożenia sie do
opłat, ponieważ od ponad roku mniej zarabiam i po prostu mi nie
wystarcza. Żona oświadczyła, że opłaty to wyłącznie moja sprawa.
Zgodziłem się z tym i zacząłem popadać w długi, chciałem więc
zmienić formę kredytu mieszkaniowego tj. wziąc kredyt od nowa
(ponad połowę spłaciłem) i mieć mniejsze raty miesięczne, żona się
na to nie zgodziła, stwierdzając, że skoro starcza mi na piwo, to
powinno na opłaty. Następnie oskarzyła mnie o zaniedbanie rodziny z
powodu alkoholizmu i zgłosiła do Komisji d.s pomocy rodzinie w celu
orzeczenia przymusowego leczenia. Od tej pory nie zgadza się na
zadną propozycję co do wspólnego ponoszenia opłat i twierdzi, że
mnie załatwi, tzn. odbierze mi wypłatę i obciąży całą
odpowiedzialnościa za długi. Pomimo, że nie piję, w takiej sytuacji nie
mam żadnych praw i zupełnie nie wiem, gdzie uzyskac pomoc, nie stać
mnie równiez na prawnika, za to żona sobie porad prawnych nie
żałuje. Opłaty to prawie 2 tys miesięcznie, a ja zarabiam duzo mniej.
Grozi nam nakaz sądowy za niezapłacony czynsz i komornik, ale żona
się tym nie przejmuje, tylko postanowiła uzyskac przymusową
intercyzę, oczywiście mnie obciążając kosztami. Stwierdziła, że
wszelkie nasze długi to tylko moja sprawa. Czuję się kompletnie
zaszczuty i załamany, nie mam siły na dodatkową pracę, nie śpię po
nocach. Czy ktos może mi zasugerowac, co ja mam robić w takiej
sytuacji i czy w ogóle jest jakaś szansa żeby się z tego wyplątać?


Przypomnij 'kochanej' żonce że macie wspólność majątkową od chwili ślubu i
twoje długi są jej długami art 30 par 1 kodeksu rodzinnego. Wierzyciel bez
problemu uzyska rozszerzenie klauzuli wykonalności na majątek żony dłużnika
- bez znaczenia jest nawet rozdzielność majątkowa jeżeli wierzyciel nie
było niej poinformowany.
Dodatkowo art 23  wskazuje że oboje macie obowiązek do wzajemnej pomocy i
współdziałania na dobro rodziny. Zgodnie z art 28 par 1 masz prawo do
sądowego zmuszenia twojej żony do łożenia na rodzine ( w tym czynsz) - co
jest najlepszym rozwiązaniem w twoim przypadku.


Źródło: topranking.pl/1857/beznadziejna,sytuacja.php